To jest bardzo krótki film – trwa nieco ponad cztery minuty – ale w pamięci pozostaje na długo. Zwłaszcza jedna scena.

Główny bohater siedzi za biurkiem. To jego pierwszy dzień w pracy. Nowe twarze, nowe zadania – stres – wiadomo. Do tego chaos open space’u – krążący ludzie, dzwoniące telefony – jeszcze większy stres. No i stres największy: zza przepierzenia wychyla się szef.

– Czy mógłbyś zrobić sobie kawę i wpaść do mnie za chwilę? – rzuca.

I tu zaczyna się panika.

Bo po pierwsze: Co to znaczy „mógłbyś”?

Po drugie: Jak długo dokładnie trwa chwila?

I po trzecie: Dlaczego mam robić sobie kawę, skoro piję tylko herbatę? – zamartwia się bohater.

W Polsce ludzi takich jak on – dorosłych z autyzmem – jest 70 tys.

– Są skrupulatni, punktualni, często obdarzeni ponadprzeciętną inteligencją. A mimo to większość z nich nie ma pracy – wylicza Maciej Piwowarczuk z firmy World of VR. Na zlecenie fundacji Synapsis stworzyła ona film „Mój pierwszy dzień w pracy”.

Na abstrakcję nie ma miejsca

Film zrealizowany został w technologii 360 st. Oznacza to, że – tak jak w życiu – akcja rozgrywa się dookoła widza. Produkcję można zobaczyć na YouTubie czy Facebooku, gdzie przeciągając obraz myszką, zmienia się pole widzenia.

Ale lepszy efekt daje oglądanie filmu w goglach VR (ang. Virtual Reality), po których założeniu przenosimy się do wirtualnej rzeczywistości. W tym przypadku – do rzeczywistości Marka, naszego bohatera, a dokładniej do. jego głowy. Bo oto w VR stajemy się Markiem – widzimy świat jego oczami i słyszymy jego uszami. Wrażenia są mocne i niekoniecznie przyjemne.

– My, neutrotypowi, potrafimy „wyłączyć” dźwięki, które nas nie dotyczą. Dzięki temu w autobusie pełnym ludzi możemy czytać książkę, nawet jeśli ktoś obok rozmawia – tłumaczy Piwowarczuk.

Osoby z autyzmem tej umiejętności nie mają. Mają natomiast trudności z rozpoznawaniem twarzy – przy biurku Marka wisi zdjęcie z podpisem „Szef” – nie mówiąc już o czytaniu z nich emocji, co oczywiście funkcjonowania w pracy nie ułatwia.

– Bo co to w sumie znaczy „mógłbyś”? Albo ile trwa chwila? – zastanawia się Renata Werpachowska z fundacji Synapsis, terapeutka, konsultantka przy tworzeniu filmu. – To jest jakaś umowa społeczna, której osoba ze spektrum autyzmu* nie rozumie – tłumaczy.

– Moi podopieczni potrafią nawet sami z tego żartować. Gdy mówię: „Ciekawe, co dziś wyniesiecie z tych zajęć”, oni się śmieją, że – dosłownie – coś wyniosą, np. krzesło.

Często jednak nie jest to zabawne.

– Znam historię człowieka, który studiował matematykę, ale skończył jako szatniarz i nawet tej pracy nie był w stanie utrzymać – opowiada Piwowarczuk. Dlaczego? – Wyobraźmy sobie, jak funkcjonuje szatnia. Kończy się jakieś wydarzenie i wszyscy naraz pędzą tam z numerkami. A on, widząc wyciągnięte ręce, nie wiedział, który numerek przyjąć jako pierwszy.

Bo osoby z autyzmem nie znają pojęcia ambicji. Gdy jakaś sytuacja ich przerasta – wychodzą z niej, a więc w tym przypadku, rezygnują z pracy.

Napisać im scenariusz

Ale logiczny umysł i postrzeganie świata przez liczby mogą być w pracy zaletami.

– Nawet nieumiejętność odczytywania emocji ma swoje plusy – dodaje Piwowarczuk. – Nie ma domyślania się: „Ten to mnie nie lubi”, albo zgadywania: „Tamten krzywo spojrzał, więc pewnie o coś mu chodzi”.

– U osób ze spektrum autyzmu na pewno można liczyć na dokładność, skrupulatność, punktualność – wylicza i za przykład podaje zasłyszaną anegdotkę o szkoleniu firmowym, które kończyło się o 16. Wszyscy po nim rozjechali się do domów, a tylko jedna dziewczyna – jak się okazało – z autyzmem – wróciła do pracy.

Renata Werpachowska podaje z kolei przykład podopiecznego, który zaczął nową pracę.

– Spytałam go o kolegów, a on na to, że żadnych nie ma. Zdziwiłam się, bo od jakiegoś czasu już pracował w tej firmie. Okazało się, że skoro ma w umowie pracę przez siedem godzin dziennie, to pracuje przez siedem. I jak nie ma napisane, że w tym czasie może zrobić sobie przerwę, to tego nie robi – opowiada.

Ale – przekonuje Werpachowska – takie sytuacje łatwo naprawić.

– Obcowanie z VR uświadomiło mi, że osoby ze spektrum autyzmu przeżywają tylko sytuacje, do których ktoś im napisał scenariusz. Jeśli nie mają wgranej sceny typu „Luźna rozmowa na korytarzu z kolegą z pracy”, to taka sytuacja nie zaistnieje. A więc naszym – terapeutów – zadaniem jest im takie scenariusze tworzyć: określić, że taka rozmowa może na przykład trwać 10 minut. Powiedzieć, o co pytać: o rodzinę, o plany na wakacje.

Właśnie takie wgranie różnych scenariuszy pozwala osobom ze spektrum autyzmu przygotować się do pracy, a w efekcie decyduje, czy pozostaną w niej na dłużej, czy nie.

Cechy staną się atutami

Poza terapeutami pracę domową do odrobienia ma też przyszły szef. Jak tłumaczy Werpachowska, pracodawca powinien przygotować resztę zespołu na pojawienie się w firmie osoby ze spektrum autyzmu – chociażby przez wytłumaczenie, jak z nią rozmawiać.

Szczególną rolę do odegrania ma jedna, wybrana osoba.

– Najlepiej pracująca w pobliżu, która będzie dyskretnie dbać o osobę z autyzmem, a w razie potrzeby będzie tłumaczem między nią a światem – wyjaśnia Piwowarczuk.

Świadome podejście szefa oraz właściwie przygotowanie zespołu i samej osoby z autyzmem zwiększają szanse na sukces.

– Znam kobietę ze spektrum autyzmu, która zajmuje się w firmie fakturowaniem. Dobrze sprawdza się w tej pracy, bo wymaga ona skrupulatności i skupienia na liczbach. Ale jednocześnie trafiła na grono osób, które odpowiednio się z nią komunikują i dzięki temu ma nie tylko pracę, ale też życie towarzyskie – mówi z satysfakcją Werpachowska.

– Autystyczny Raymond zawsze do posiłku musi mieć wykałaczki. Gdy pewnego razu ich nie dostaje, a brata (w tę rolę wciela się Tom Cruise) nie ma akurat w pobliżu, zaczyna krążyć po restauracji w ich poszukiwaniu. Chodzi od stolika do stolika. W końcu udaje się do kelnerki, ale ta niechcący rozsypuje wykałaczki po podłodze. Wtedy Raymond mimowolnie stwierdza, że jest ich 246, a Tom Cruise, który w międzyczasie pojawia się na miejscu, doznaje olśnienia: z takimi umiejętnościami liczenia Raymond każdego pokona w pokera. Zabiera go do kasyna. Tam strategia się sprawdza, Raymond liczy karty, rozbija bank i wyciąga brata z długów.

– O coś takiego chodzi – mówi Piwowarczuk. – Żeby dzięki naszemu filmowi przyszły pracodawca zobaczył w osobie ze spektrum autyzmu potencjalnego Rain Mana.

*Spektrum autyzmu – obejmuje różne nasilenia tego zaburzenia, w tym także zespół Aspergera, czasem nazywany łagodniejszą odmianą autyzmu. Osoby neurotypowe to osoby niemające autyzmu.

Renata Werpachowska (fundacja Synapsis) i Maciej Piwowarczuk (World of VR) opowiedzą o filmie „Mój pierwszy dzień w pracy” oraz o wykorzystaniu wirtualnej rzeczywistości we wprowadzaniu osób ze spektrum autyzmu na rynek pracy podczas European VR Congress, który odbędzie się 23-24 maja w Centrum Nauki „Kopernik” w WarszawieInformacje o kongresie też na Facebooku.